Downtown jest BARDZO na luzie

marek rZwykle okolice Lexington i 42-51 Ulicy mijam kilkanaście metrów pod ziemią. Owszem, sporo ludzi wysiada, ale nigdy nie zastanawiałem się, co dalej się z nimi dzieje. Dziś rano – miałem coś do załawienia przy 55. i, ponieważ ktoś mnie poprosił o dorobienie zdjęć Chrysler Building – przeszedłem się aleją Lexington. Robiąc zdjęcia wpatrzony byłem raczej w niebo, ale w pewnym momencie -spojrzałem w dół alei i zobaczyłem – dziki, chaotyczny tłum ludzi pędzących ulicą, biegających w poprzek. Jakaś kobieta z dokumentami – minęła mnie kilka razy chodząc nieprzytomnie w tę i z powrotem.

Dopiero na Downtown zdałem sobie sprawę z ogromnej różnicy między tymi dwoma, niezbyt odległymi, częściami Nowego Jorku. W Starbucks przy 52 ulicy ludzie nakręceni do granic niemożliwości – a stoją przecież dopiero w kolejce po kawę. Jakiś mężczyzna domaga się cieplejszego napoju (bo kawę dostał za zimną) i robi się niemiło, kobieta przede mną – jak sprężynka, skasowałą mnie wzrokiem tylko dlatego, że po słomkę sięgnąłem w czasie, kiedy ona jeszcze swoją kawę czymś doprawiała. I ta ulica – nieprzytomny tłum ludzi walczących (tak się domyślam, bo było grubo po 9am) z czasem i zupełnie nie zwracających uwagi na to, co się dookoła nich dzieje. Mogłem im w oczy błyskać fleszem – praktycznie nikt się nie obejrzał.

Tymczasem dzielnica finansowa – to oaza spokoju: ciasnymi, krętymi uliczkami dzielą się sprawiedliwie auta i przechodnie, ludzie – chodzą tu spokojniej, choć nie wątpię, że też spieszą się do pracy. Nie to, że tutaj się ludzie obijają, ale – mimo chaosu – ma się wrażenie harmonii i integracji z ta bardzo starą częścią miasta. Ktoś może się zatrzymać, by zastanowić się nad czymś przez chwilę. Nawet (rano!) obejrzeć wystawę sklepową. Dostawców towarów pchających ogromne wózki – traktuje się ze zrozumieniem i omija, zamiast wściekać, że blokują przejście powoli pchając swoje skarby po wyboistym chodniku. Owszem, jeśli jakieś auto za długo blokuje ulicę (a że są wąskie to trudno je wyminąć) – bardziej niecierpliwi zaczynają trąbić ale to i tak – luzik w porównaniu z młynem, jaki mają „biedni” ludzie ze środkowej części miasta.

Może to dlatego, że my tutaj – mamy zwykłe miasto: z uliczkami, małymi sklepikami, apartamentowcami na dachach których opalają się sąsiadki, z wyjść których – wychodzą ludzie na spacer z psem lub po zakupy. A tam – fabryki po 40-60 lub więcej pięter. I sterylną, jak na Nowy Jork, ulicę?

Advertisements

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s